W ramach tzw. "researchu" przeczytałam książkę "Czyż nie dobija się koni?", którą napisał Horace McCoy. Wydana po raz pierwszy w 1935 roku ta krótka acz niezwykle treściwa powieść dotyczy wielkiego kryzysu w USA, który przebija się przez powłokę historii pewnego gigantycznego maratonu tanecznego. Ów konkurs przyciąga rzesze ludzi znęcone obietnicą darmowego wiktu, opierunku i wygranej 1000 dolarów, wśród których znajdują się ludzie bezrobotni - zrozpaczeni, bez perspektyw na przyszłość. Żądni wrażeń widzowie przychodzą, by oglądać skrajnie wyczerpane pary: upokorzonych i umęczonych ludzi, którzy stopniowo odpadają z rywalizacji. McCoy wykorzystał w swej powieści motyw, który z dzisiejszej perspektywy może dziwić, lecz który faktycznie stanowił w latach 30. źródło rozrywki. Co ciekawe, tradycja wielotygodniowych maratonów tanecznych nie polegała na podziwianiu faktycznych umiejętności uczestników, ale na ich wytrzymałości fizycznej. Tańczono, a raczej poruszano się, najdłużej jak to możliwe, z krótkimi przerwami na odpoczynek.
"Czyż nie dobija się koni" uznawana jest przez krytyków za pierwszą amerykańską powieść egzystencjalną. Historia absurdalnego maratonu tanecznego skupia niczym w soczewce problemy Ameryki dotkniętej Wielkim Kryzysem.
Aktualnie czytam obszerną (ponad 600 stron) książkę autorstwa Morrisa Dicksteina "Dancing in the Dark: A Cultural History of the Great Depression". Chwała internetowym archiwom i bibliotekom za udostępnienie tej pozycji online!


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz