Bardzo intensywny weekend za nami. W ciągu dwóch dni odwiedziliśmy kilka miast. Był czas na teatralną pracę, wytężoną uwagę i skupienie, a także na chwilę regeneracji i wypoczynku.
Z małymi przygodami na trasie Toruń-Słupsk - powodowanymi fatalnymi warunkami pogodowymi - dotarliśmy szczęśliwie w sobotę przed południem do Teatru Lalki "Tęcza", w którym wystawiano spektakl zatytułowany "Niesamowite przygody niesamowitych skarpetek" w reżyserii Macieja Gierłowskiego. Spektakl jest oparty na bestselerowej książce Justyny Bednarek zatytułowanej "Niesamowite przygody dziesięciu skarpetek" przedstawiającej perypetie zagubionych pojedynczych skarpetek robiących kariery w początkowo nieprzyjaznym świecie. W 2015 roku książka zwyciężyła w konkursie „Przecinek i Kropka” w kategorii najlepsza dziecięca publikacja.
Z małymi przygodami na trasie Toruń-Słupsk - powodowanymi fatalnymi warunkami pogodowymi - dotarliśmy szczęśliwie w sobotę przed południem do Teatru Lalki "Tęcza", w którym wystawiano spektakl zatytułowany "Niesamowite przygody niesamowitych skarpetek" w reżyserii Macieja Gierłowskiego. Spektakl jest oparty na bestselerowej książce Justyny Bednarek zatytułowanej "Niesamowite przygody dziesięciu skarpetek" przedstawiającej perypetie zagubionych pojedynczych skarpetek robiących kariery w początkowo nieprzyjaznym świecie. W 2015 roku książka zwyciężyła w konkursie „Przecinek i Kropka” w kategorii najlepsza dziecięca publikacja.
Jako że spektakl skończył się po godzinie 12.00 mieliśmy czas na mały wypad do Darłówka, by pospacerować wzdłuż plaży. Z powodu pandemii bardzo długo nie byłam nad Bałtykiem. Teraz trafiła się okazja by to nadrobić. Pogoda dopisała. Temperatura zaczęła rosnąć, a słońce przyjemnie świeciło. Z powodu szalejącego wirusa, od sierpnia zeszłego roku nie przekroczyliśmy z Mężem granic województwa, w którym mieszkamy. Tym bardziej, pozostając rzecz jasna w ścisłym reżimie sanitarnym, napawaliśmy się tą zmianą otoczenia. Wietrzyliśmy głowy i oddychaliśmy nadmorskim powietrzem, ładując akumulatory na kolejne tygodnie.
Potem pojechaliśmy do Koszalina. Następnego dnia, w niedzielę, obejrzałam w Bałtyckim Teatrze Dramatycznym familijny spektakl "Kazuko, córka Suzano" w reżyserii Laury Sonik. To baśniowa opowieść oparta na licznych legendach i podaniach kultury dalekiego wschodu na temat morskich istot, które zafascynowane światem ludzi stawały się jego częścią.
Następnie wyruszyliśmy w trasę do Poznania. Stęskniłam się za moim rodzinnym miastem, więc trzeba było wykorzystać okazję i się tam wybrać. W Teatrze Polskim obejrzałam "Morderstwo (w) utopii" w reżyserii Grzegorza Laszuka, który to spektakl powstał we współpracy z Komuną Warszawa. Jest to groteskowo-makabryczno-absurdalna historia tego jak to utopiści popełniali błędy, a lokalna policja z opieszałością stara się rozwiązać sprawę rytualnych morderstw. W tle znajduje się kolonizacja Marsa i pandemia koronawirusa, a czarnym charakterem okazuje się Slavoj Zizek, który w pandemicznym zamknięciu dostrzega potencjał spełnienia komunistycznej utopii.
Weekend zakończyliśmy powrotem do Torunia jeszcze tego samego dnia. Choć już w sumie kolejnego, bo dotarliśmy do domu parę minut po północy. Troszkę zmęczeni, ale zadowoleni, z naładowanymi akumulatorami, ruszyliśmy w wir innych obowiązków. A ja czekam. Czekam na informację czy rząd znów nas zamknie, czy nie. Czy wrócą obostrzenia i zamknięcie teatrów, czy nie... Czas pokaże. Nie pozostaje nic innego jak czekać. I robić swoje...











Brak komentarzy:
Prześlij komentarz