Dzisiaj na e-teatr.pl ukazało się moje sprawozdanie z tegorocznej rezydencji dla krytyków teatralnych V4@Theatre organizowanej w ramach Międzynarodowego Festiwalu Teatralnego w Nitrze.
https://e-teatr.pl/slowackie-swieto-teatru-w-dobie-pandemii-4641
Dzisiaj na e-teatr.pl ukazało się moje sprawozdanie z tegorocznej rezydencji dla krytyków teatralnych V4@Theatre organizowanej w ramach Międzynarodowego Festiwalu Teatralnego w Nitrze.
https://e-teatr.pl/slowackie-swieto-teatru-w-dobie-pandemii-4641
Ogromnie się cieszę z tego wyróżnienia i jestem podekscytowana udziałem w tak prestiżowym przedsięwzięciu. Wierzę, że mimo panującej epidemii i trudnych warunków uda się ten Konkurs przeprowadzić. Niezależenie od wszystkiego trzeba przecież "robić swoje" jak śpiewał Wojciech Młynarski.
Gene Kelly to, obok Freda Astaire'a, jeden z najpopularniejszych artystów musicalowych XX wieku. To on wystąpił w słynnym filmie "Deszczowa piosenka" (1952) i wykonał na ekranie tytułowy numer, dzierżąc w dłoni parasolkę i radośnie pląsając w kałużach.
Kelly bardzo serio podchodził do sztuki tańca. Uważał, że amerykański taniec widowiskowy jest specyficzną sztuką, której należy się nobilitacja. Co więcej, przez cały okres swej aktywności zawodowej udowadniał, że taniec jest tak samo naturalnym zajęciem dla mężczyzn jak dla kobiet.
W 1958 roku w amerykańskiej telewizji, w ramach serii Omnibus, został wyemitowany program "Dancing: A Man's Game", którego pomysłodawcą był Kelly. Wprowadzał widzów do świata pozornie zaanektowanego przez sportowców - świetnie wyszkolonych i umięśnionych mężczyzn, którzy na pierwszy rzut oka skupiają się wyłącznie na intensywnym treningu. Jednak nie do końca o sport tu chodzi. Gene Kelly zdecydował się nagrać program, w którym przekonuje, że męskie ciało w ruchu, szczególnie podczas aktywności sportowej, przypomina taniec - jego grację i piękno. Ta teoria, zdaniem aktora, nie była oczywista dla twórców wczesnych musicali filmowych. Założeniem Kelly'ego było udowodnić, że nie ma większej różnicy między poruszającym się sportowcem a tancerzem. Uważał, że zarówno atleta jak i tancerz muszą dyscyplinować i kontrolować swe ciało, by poruszało się ono w sposób, który ma dać oczekiwany efekt - spełnić zakładaną intencję. W trakcie swych monologów Kelly celowo, i trochę na przekór, używa przymiotnika "piękny" charakteryzując męskie ruchy, chcąc odejść od powszechnego w latach 50. - i jakże krzywdzącego - przekonania jakoby taniec nie był zajęciem dla "prawdziwych" (czytaj heteroseksualnych) mężczyzn.
Są takie osobowości, o których historii nie mówi się wcale, albo bardzo mało. Tym samym, niewiele osób wie o ich dokonaniach i wpływach, jakie wywarły w swych artystycznych dziedzinach. Jedną z takich osób jest Albertina Rasch (1891-1967), „Caryca Broadwayu” - pierwsza kobieta określana mianem "reżyserki tańca", której twórczość zmieniła nie tylko oblicze amerykańskiego teatru muzycznego, ale także filmu. Kształcona w rygorze klasycznego baletu, Rasch (emigrantka o polskich korzeniach) stworzyła to, co zwykła określać "baletem amerykańskim". Połączyła w nim charakterystyczne cechy klasyki z nowymi, ekscentrycznymi ruchami znanymi ze scen wodewilowych, zespalając wszystko precyzją rodem z popisów Tiller Girls. Dzieło Rasch było hybrydą – unikalną kombinacją amerykańskiego idiomu i europejskiej tradycji – czymś, co Richard Kislan określił mianem "baletowych metod będących na usługach półdzikich tańców Ameryki".
Myślę, że wypada tutaj wspomnieć o tym, iż w styczniu tego roku ukazała się moja książka Amerykański musical teatralny i filmowym w zwierciadle groteski, wydana przez Instytut Kultury Popularnej. To moje spełnione marzenie, z którego jestem bardzo dumna :) Serdecznie zapraszam do lektury!
Piszę o tym, co jest moją fascynacją - o musicalu jako gatunku scenicznym i filmowym. Dzielę się także swymi przemyśleniami związanymi z szeroko rozumianą sztuką teatralną i filmową. Ja, pasjonatka, kulturoznawczyni i teatrolożka, postanowiłam stworzyć tutaj mój "internetowy zakątek", gdzie piszę o wszystkim co aktualnie mi w duszy gra.